Król Władysław Łokietek i jego małe osiedle

Na Naramowicach lat temu » Król Władysław Łokietek i jego małe osiedle

 

W roku 1986 Poznańska Spółdzielnia Mieszkaniowa rozpoczęła na terenie Naramowic budowę Osiedla Władysława Łokietka, stawiając domy nr 10, 9 oraz 1, w których jeszcze w tym samym roku pojawili się pierwsi mieszkańcy. 

Architektonicznie osiedle nawiązywało do istniejących już bloków naramowickich. W sumie w ciągu dwóch lat postawiono 13 niskich budynków, a ostatni, czternasty wraz z przychodnią lekarską, oddano do użytku w roku 1998.

Choć architektonicznie dostosowane, społecznie Osiedle integrowało się z lokalnym środowiskiem stopniowo, wraz z powstawianiem wspólnych dla ogółu obiektów, mieszczących różne instytucje. Były to: szkoła, przedszkole, pawilon usługowo-handlowy (1993) mieszczący sklep ogólnospożywczy (dziś Netto), pocztę, ajencję PKO, administrację spółdzielczą oraz wspomnianą już przychodnię lekarską i aptekę.

W 76 lokalach usługowych (mieszczących się w przyziemiu bloków) działały i działają różne (zmieniające się co jakiś czas) usługi, biura, sklepy. Systematycznie też zmieniały się place zabaw dla dzieci, powstało boisko streetballa, mała siłownia na świeżym powietrzu. 

Dziś, w roku 2017, na Osiedlu Władysława Łokietka, w skrócie nazywanym OWŁ (opcjonalnie) i „Łokciem” (potocznie) żyje w 1003 lokalach około 2500 mieszkańców. Elementami integrującymi społeczność lokalną były i są – szkoła, parafia, spółdzielcza administracja, spółdzielcza rada OWŁ. Ich bytowanie oraz współpraca układały i układają się dobrze. Różne imprezy współorganizowane ze szkołą (np. turniej streetballa) łączyły mieszkańców.

Scalaniu lokalnej społeczności dobrze posłużyło utworzenie przez Miasto w roku 2011 samorządu pomocniczego – Osiedla Naramowice. Od 2012 roku działa – wybierana co 4 lata przez mieszkańców Rada Osiedla Naramowice. Przez swą aktywność i pracę jest ona istotnym elementem integrującym mieszkańców OWŁ z naramowicką społecznością.

Przez ponad 30 lat istnienia OWŁ bardzo zmienił się krajobraz. Bujnie rozrosła się osiedlowa zieleń, bloki ocieplono, unowocześniając ich wygląd. I tylko pierwsi mieszkańcy z sentymentem wspominają poranne pianie kogutów, wieczorne naszczekiwanie psów, żaby kumkające w Żurawińcu, spacery do parku i stawku naramowickiego oraz wystawy zwierząt hodowlanych, dzięki którym dzieci nie stawiały już pytań: „Mamo, jak oni to robią w sklepie, że jajka są takie okrągłe?”

Barbara Odroń