Prizren - "twierdza widziana z daleka"

Zobacz » Korespondencja zagraniczna Michała Kucharskiego :) » Prizren - "twierdza widziana z daleka"

  • Cerkiew Bogurodzicy
    Cerkiew Bogurodzicy
  • Widok z twierdzy
    Widok z twierdzy
  • Cerkiew Zbawiciela
    Cerkiew Zbawiciela
  • Serbskie domy
    Serbskie domy
  • Budynki Ligi Prizreńskiej
    Budynki Ligi Prizreńskiej
  • Kanał wzdłuż uliczki
    Kanał wzdłuż uliczki
  • Meczet Bajrakli
    Meczet Bajrakli
  • Starotureckie łaźnie
    Starotureckie łaźnie
  • Pomnik Billa Clintona w Prisztinie
    Pomnik Billa Clintona w Prisztinie

 

Prizren to miasto na południu Kosowa, liczące ok. 180 tys. mieszkańców. Republika Kosowa jest państwem, które powstało w wyniku jednostronnej proklamacji niepodległości od Serbii. Większość mieszkańców stanowią Albańczycy. Serbowie po wojnie przenieśli się na północ Kosowa lub do Serbii. Niemal 90 procent Albańczyków to (przynajmniej w teorii) muzułmanie, ale są też katolicy. Stąd np. w stolicy kraju, Prisztinie, katedra pod wezwaniem Matki Teresy, która była Albanką urodzoną w macedońskim Skopje.

Niepodległość Kosowa uznała tylko część państw świata. Serbia uważa je nadal za swoje integralne terytorium. Wśród krajów, które uznały niezależność tego małego państewka, uznały jest także Polska –  o czym informuje napis na ratuszu w Prizrenie.

Miasto Prizren, położone jest w rozległej dolinie, jest obecnie centrum handlu rolniczego i przetwórstwa. Władze komunistycznej Jugosławii próbowały jednak wprowadzić tam przemysł i stąd jedyna poważna wada miasta – gryzące powietrze, które bywa uciążliwe w suche, słoneczne i bezwietrzne dni.

 Prizren jest jednak bez wątpienia najpiękniejszym miastem kraju! Centrum to zabytkowa dzielnica, wąskie ulice i tętniące życiem kawiarnie oraz restauracje. 

Pierwsze wzmianki o nim pochodzą z epoki rzymskiej. Potem miasto w tym miejscu założyli Serbowie i to z serbskiego pochodzi jego nazwa – oznacza najpewniej fortecę widzianą z daleka. Oczywiście ta właśnie twierdza jest kluczowym punktem wycieczek. Roztacza się z niej zapierający dech w piersiach widok na dolinę i góry. W kwietniu śmiało można dostrzec szczyty pokryte grubą warstwą śniegu. Twierdzę zbudowali w XIV wieku serbscy władcy. Jest obecnie poddawana renowacji i częściowej odbudowie – finansowanej przez Wielką Brytanię przy współpracy z Unią Europejską. Docelowo ma to być przestrzeń koncertowa, z restauracją a być może i hotelem.

W XIV wieku Prizren był stolicą kraju i siedzibą najważniejszego biskupstwa. Pod panowaniem Tureckim, od XV wieku, miasto również się rozwijało. Okres dobrobytu zakończył dopiero najazd armii austriackiej pod koniec XVII wieku. Austriacy ostatecznie wycofali się za Dunaj, ale za nimi uciekły rzesze Serbów, bojących się tureckiego odwetu za wsparcie armii cesarskiej. Ich miejsce zajęli Albańczycy.

Poniżej twierdzy znajduje się zabytkowa cerkiew Zbawiciela, z której pozostały jednak jedynie ściany. Po zejściu jeszcze niżej - wchodzimy w ulice starego miasta. Najbardziej zniszczone domy są pozostałością po Serbach, których z miasta wypędzono w zemście za czystki prowadzone przez rząd serbski. Podczas zamieszek w 2004 roku ucierpiały też tutejsze cerkwie. Widać jednak, że miasto zyskuje dzięki mozolnej odbudowie. Wsparcia finansowego udzieliła w większości Unia Europejska, w tym także Polska. Z otrzymanych pieniędzy odrestaurowano cerkiew św. Jerzego na starówce. Dziś pilnuje jej policjant. Zaraz obok znajduje się plac Shadervan, najważniejszy na starym mieście, otoczony kawiarniami i restauracjami. Warto jednak zajrzeć tam przede wszystkim do największego meczetu Sinan Paszy i przejść dalej wzdłuż rzeki Bistricy. Zaraz za ostatnimi zabudowaniami, przylepiona do stromego zbocza na którym stoi twierdza, znajduje się doskonała restauracja z miejscowym jedzeniem. Przyjemnie siedzi się na jej schodach, z widokiem na miasto i wartki nurt rzeki.

 Idąc dalej, dochodzimy do „białego drzewa”, czyli starego platanu i kompleksu modlitewnego derwiszów. Kiedy przejdziemy w tym miejscu rzekę, będziemy po lewej stronie widzieli kompleks budynków tzw. Ligi Prizreńskiej –  centrum kultury albańskiej. Odnowiono je po tym, jak w 1999 roku zostały zrównane z ziemią przez armię jugosłowiańską. Zaraz obok, między drzewami, ujrzymy meczet Bajrakli z arkadową galeryjką. W okolicy, wzdłuż chodnika biegną też małe kanały, w których pluska woda.

Idąc z kolei w stronę wieży zegarowej, trafimy na stare tureckie łaźnie. 

Przy wieży zegarowej, gdzie dziś mieści się muzeum archeologiczne, znajduje się najcenniejszy zabytek Prizrenu - zniszczona w trakcie zamieszek w 2004 roku, cerkiew Bogurodzicy Ljevijszkiej (na pierwszym zdjęciu). Powstała w XII wieku, przebudowana w XIV, dzisiaj otoczona zasiekami z drutu kolczastego – swego czasu próbowano ją wysadzić. Trudno się tam dostać turystom, gdyż teoretycznie nie jest ona udostępniania zwiedzającym. Zachwyca freskami – najwcześniejsze, z XIII wieku, przedstawiają m.in. wesele w Kanie Galilejskiej. Starsze, z XIV, to m.in. święte w strojach serbskich arystokratek. Z tego miejsca możemy znów kierować się stronę rzeki – miniemy po drodze wspomniany ratusz, a nieco dalej punkt informacji turystycznej w neoklasycystycznym domu nad brzegiem rzeki. 

Przy placu Aliji Izetbegovića znajdziemy sklepik z tradycyjną ceramiką – podobną, ale inaczej zdobioną, znajdziemy też np. w Albanii czy Macedonii. Jeśli mamy miejsce w bagażu,  warto zaopatrzyć się (za symboliczną sumę) w naczynie np. do upieczenia fasoli w sosie pomidorowym albo papryki z kwaśną śmietaną i serem. Będzie w domu przypominało naszą bałkańską wyprawę.

Jeśli wrócimy na stronę rzeki, nad którą góruje twierdza, trafimy do meczetu Suzi Efendi z drewnianym gankiem i małą medresą. Dalej trafimy na zabytkowe teke, czyli miejsce spotkań i medytacji, a bliżej starego miasta - do katedry Matki Bożej Nieustającej Pomocy z XIX wieku.

Albańczycy są pomocni, choć część z nich pochodzi nieco nieufnie. Mają oni obiekcje do działań Unii Europejskiej - przede wszystkim nacisków, by porozumieć się z Serbami i do programów powrotu dawnych mieszkańców. Tego problemy zdają się jednak nie mieć młodzi, którzy korzystają z tego, iż Prizren jest atrakcją turystyczną. Pięknie odnowiona starówka faktycznie ma czym przyciągać. Dodatkową atrakcją są piękne krajobrazy – warto wybrać się także poza miasto, np. do monastyru Świętych Archaniołów. Kosowo to także stare, serbskie monastyry rozsiane po kraju. Interesujący będzie na pewno wypad do Prisztiny (stolicy kraju) – to co prawda nie jest zabytkowe miasto (dominuje tam komunistyczne budownictwo), ale ma pewien urok, zwłaszcza wieczorem, kiedy tętni życiem jak niejedna stolica europejska. Uwagę przyciąga tu kilka obiektów: budowana od lat potężna katedra pod wezwaniem Matki Teresy, nowoczesna biblioteka uniwersytecka czy pomnik prezydenta Billa Clintona, jako tego, który wprowadził NATO do Kosowa, kończąc czystki etniczne ze strony Serbów.

Namawiam na kilkudniową objazdową wycieczkę (np. po drodze do Macedonii), dzięki której poznamy strony Europy tak słabo wciąż u nas znane i ludzi, pod wieloma względami tak bardzo do nas podobnych.

 

Michał Kucharski

 

Fot. M. Kucharski