Śmieci

Problemy Naramowic » Śmieci

Rekonesans po Naramowicach wykazuje, że śmieci są w naszej dzielnicy wszechobecne: walają się na osiedlowych trawnikach, leżą wzdłuż Naramowickiej, Karpia, Sielawy, nieco lepiej (ale tylko trochę) jest na ulicach w okolicy Sarmackiej. Uliczki Wilczego Młyna zdają się wyglądać nieźle… wychylmy się jednak parę metrów poza ich obręb, a z każdej strony znajdziemy całe niekiedy worki. Śmieciowy szlak ciągnie się aż do Fortu 4a, którego teren niestrudzenie wciąż od nowa uprzątają harcerze. Niewątpliwie najlepiej prezentują się zamknięte osiedla, ale już pod siatkami ich ogrodzeń ciągną się łańcuszki plastikowych opakowań. Tym, czego wcześniej nie zauważało się w takiej skali, jest nieprawdopodobna ilość małych buteleczek po wódce i większych – po piwie. Zatrzęsienie.

Fatalnie wygląda teren przy Forcie V - wystarczy wejść między drzewa, a tam, tuż przy ścieżkach zresztą, dosłownie pryzmy śmieci wynoszonych (wywożonych?) bez żadnego skrępowania.

Naramowickie śmieci, które coraz bardziej degradują naszą dzielnicę, można zasadniczo podzielić na trzy kategorie: urobek domowy (są to wywożone samochodem do lasu worki śmieci zebranych z całego tygodnia), pojedyncze giganty (wynoszone w krzaki lodówki, monitory, szafki) oraz drobnica pospolita (wszystko, co od niechcenia przechodnie rzucają pod siebie –  puste kartoniki, niedopałki, papierki po wafelkach, torebki po chipsach oraz wszelkie opakowania, których nie chce się ponieść nawet kilka chwil w kieszeni, żeby wyrzucić je tam, gdzie należy). Jest jeszcze kategoria specjalna, czyli Wielki Remont – do niej należą pryzmy szkła i ram okiennych, potłuczone kafelki, płytki podłogowe, gruz. Najczęściej wywożone głębiej w las albo na łąki bliżej Warty

 Co robić? Nasza redakcja odbiera sygnały od coraz bardziej zaniepokojonych tym stanem mieszkańców. „Obecnie niewielką mam satysfakcję z mieszkania w tej najbardziej zaśmieconej części Poznania, która krajobrazem przypomina przedmieścia miast Trzeciego Świata” – napisał do nas jeden z Czytelników.

Na naszych łamach członkowie Rady Osiedla Naramowice wielokrotnie apelowali do mieszkańców o reagowanie na wywóz śmieci do lasu i zgłaszanie tego Straży Miejskiej. My sami regularnie zamieszczamy w gazecie i na naszej stronie informacje o możliwości bezpłatnego pozbywania się zużytego sprzętu RTV, AGD czy starego samochodu. A nawet choinek po świętach.

Wywóz worków do lasu to jedno, ale równie fatalna dla czystości Naramowic jest beztroska i bezmyślność, z jaką przechodnie bądź czekający na przystanku pasażerowie pozbywają się niedopałków, papierków czy butelek. Wciąż brakuje poczucia, że tak nie wolno, że to jest niewłaściwe. Czym tłumaczyć ten brak? Dlaczego towarzyszy mu najczęściej społeczna pobłażliwość? Wiek nie ma tu znaczenia. - Podnieś to, co rzuciłeś – zwróciłam niedawno (odważnie!) uwagę gimnazjaliście. – Ja nie jestem od sprzątania– odpowiedział mi błyskawicznie i bez cienia skrępowania. W jaki sposób zmieniać podobne nastawienie? 

Kiedy rozpoczęliśmy dyskusję nad zaśmieceniem Naramowic na łamach naszego miesięcznika, otrzymaliśmy liczne maile od mieszkańców. Wielu dostrzega problem. Pisano przy okazji o innych estetycznych bolączkach, które w dodatku czasem wynikają jedne z drugich:  np. jedna z czytelniczek skarży się na rozjeżdżanie chodnika przez samochody parkujące „na dziko” i prosi o ustawienie tam słupków, inna z kolei ubolewa nad szpecącym „osłupkowaniem” Naramowic. Czytelnicy powszechnie i zgodnie wskazywali, że rażąco zaśmieconym miejscem jest odcinek chodnika wzdłuż ulicy Naramowickiej – od Chaty Polskiej do budynku Trust. Jest dosłownie usiany małymi buteleczkami po alkoholu (na zdjęciu). Mieszkańcy pisali także o konieczności zaprowadzenia porządku na: posesji przy Naramowickiej 182, w przejściu z ulicy Błażeja do Naramowickiej, na terenie za przystankiem tramwajowym „Burysława”. Jedna z czytelniczek skarżyła się na obojętność Straży Miejskiej, która wielokrotnie przez nią powiadamiana o problemie bałaganu na konkretnej posesji, zupełnie ignorowała tę informację.

W ramach zainicjowanej przez nas dyskusji, Rada Osiedla poprosiła na facebooku mieszkańców o podanie miejsc, w których powinny stanąć kolejne kosze na śmieci. Postawienie nowych jest najprostszym i najpewniejszym sposobem na poprawę stanu czystości naramowickich chodników oraz trawników. Oprócz wspomnianego już odcinka wzdłuż Naramowickiej, powszechnie wskazywano ulicę Jasna Rola. Mnóstwo tam zawsze  przechodniów oraz spacerowiczów idących do/z Żurawińca. Kosze powinny pojawić się też przy ulicy: Rubież, Czarnucha, Abrahama (to ulica na skraju Naramowic, dochodząca do Lechickiej). Natomiast jedna z mieszkanek wskazała kosz, który powinien być usunięty – ten stojący blisko rogu Naramowicka/Rubież, gdyż zasłania kierowcom wyjeżdżającym z ul. Rubież samochody nadjeżdżające z prawej strony. Ktoś zwrócił przy okazji uwagę, że kosze na śmieci powinny być konsekwentnie w całej dzielnicy takie same. Różne ich modele, kształty i kolory wprowadzają bowiem chaos. Kolejne kosze stawiane w naszej dzielnicy będą prawdopodobnie betonowe.

Jeśli mowa o śmieciach, powraca zawsze z nimi związana kwestia psich odchodów. Wszyscy wiemy, że właściciele sprzątający po swoich psach są rzadkością, a ci wypuszczający pupila bez smyczy na spłachetek łąki czują się już zupełnie usprawiedliwieni. O tym również piszą poirytowani mieszkańcy, rozjeżdżający potem psie kupy rowerami.

PS Wszystkie zdjęcia oczywiście zostały zrobione na Naramowicach.

(rz)