Włączenie Naramowic w granice Poznania

Na Naramowicach lat temu » Włączenie Naramowic w granice Poznania

  • Mikołaj Kiedacz
    Mikołaj Kiedacz

 

Zgadnijcie Państwo, ilu mieszkańców liczyły sobie Naramowice 30 września roku 1921 ? Czyli niecałe 92 lata temu?

Otóż według danych z ówczesnego spisu ludności Naramowice liczyły 273 mieszkańców, w tym 270 wyznania rzymskokatolickiego i trzech – ewangelickiego. Wszyscy  narodowości polskiej. Nie było na Naramowicach nikogo, kto deklarowałby narodowość inną niż polska. To interesująca statystyka, zwłaszcza jeśli porówna się ją z innymi poznańskimi gminami. Wtedy Naramowice nie należały jeszcze  do Poznania. Włączenie nastąpiło cztery lata później - dokładnie 1 stycznia 1925 roku decyzją Rady Ministrów. Władze Poznania zabiegały o to półtora roku.

Naramowice-wieś, Naramowice-Dominium

Takie rozróżnienie odnajdujemy w Kronice Miasta Poznania z roku 1925. Autor zamieszczonego tam artykułu o rozszerzeniu granic Poznania – Zygmunt Zaleski, zaznacza, że w obręb Poznania włączono Naramowice-Dominium jako leżące w bezpośrednim sąsiedztwie miasta, a wieś Naramowice – nie. Szkoda, że nie podaje zasięgu terenowego, używa tylko określenia –„obszar dworski”.

Czy to możliwe, że dlatego przyłączono Naramowice?

Następnie pan Zaleski pisze, że władze miasta otwarcie przyznawały, że rozszerzenie granic nie przyniesie miastu korzyści materialnych, ale że chodzi o realizację idei krzewienia miejskiej, a więc - jak uważano - wyższej kultury. Jeśli to prawda, a  nie tylko pobożna wizja autora artykułu, to jakże pięknie świadczy o ówczesnych włodarzach!  „Władze(…)wiedziały, (…) że do prac kulturalnych w pierwszym rzędzie powołane są wielkie miasta historyczne, nie szczędziły przeto ani zabiegów ani późniejszych wydatków na ten cel ważny dla państwa i narodu”.

A teraz wyobraźmy sobie…

że do nas – naramowiczan, wiceprezydent Poznania wystosowałby pismo następującej treści:

„(…) Obejmując władzę samorządową (…)zapewniamy, że z równą troskliwością jak o dotychczasowe dzielnice Poznania, będziemy się troszczyli i o rozwój Waszych dzielnic, że będziemy się starali złączyć was ściśle ze śródmieściem, jak złączono niegdyś także samoistne gminy Łazarz, Jeżyce, Wildę, Górczyn, że w miarę środków finansowych będziemy się starali o udoskonalenie komunikacji, podniesienie szkolnictwa, a zaspokojenie potrzeb ubogich, a dobrobyt Wasz materialny i kulturalny zawsze będzie nam leżał na sercu. (…)Witając Was jako naszych nowych współobywateli mamy nadzieję, że wraz z nami i całem obywatelstwem naszego miasta będziecie pracowali dla dobra i chwały miasta Poznania.”

Tak pisał w roku 1925 do ówczesnych mieszkańców naszej dzielnicy wiceprezydent Poznania – dr Mikołaj Kiedacz. Nie wiem, jak Państwa, ale mnie uderza ton tego tekstu  - szacunek dla nowych poznaniaków, poczucie obowiązku, przeświadczenie, że władza jest w istocie służbą i zobowiązaniem do pracy na rzecz obywateli. 

Na koniec warto wspomnieć, że Mikołaj Kiedacz zginął w Forcie VII rozstrzelany przez Niemców jesienią 1939 roku. Na Cmentarzu Zasłużonych Wielkopolan niedawno odsłonięto poświęconą mu tablicę pamiątkową. Syn Mikołaja Kiedacza - Zbigniew - poległ w 1944 roku we Włoszech.

 

Oprac.  Renata Zychla na podstawie materiałów z Kroniki Miasta Poznania z roku 1925

 

Fot. Wikipedia