Zagrzeb – z czym to się je?

Zobacz » Korespondencja zagraniczna Michała Kucharskiego :) » Zagrzeb – z czym to się je?

  • Górne miasto
    Górne miasto
  • Art park (Górne miasto)
    Art park (Górne miasto)
  • Tajemnicze schody Górnego miasta
    Tajemnicze schody Górnego miasta
  • Górne miasto, ul. Tkalcicieva
    Górne miasto, ul. Tkalcicieva
  • Las porastający Sljeme
    Las porastający Sljeme
  • Przystanek w drodze na Sljeme
    Przystanek w drodze na Sljeme
  • Droga ze Sljeme
    Droga ze Sljeme
  • Dolac - największy rynek
    Dolac - największy rynek
  • Kawiarnia w parku Maksimir
    Kawiarnia w parku Maksimir
  • Archiwum Państwowe
    Archiwum Państwowe
  • Osiedlowy park
    Osiedlowy park
  • Osiedlowy lokal
    Osiedlowy lokal
  • Stacja kolejki Uspinjaca
    Stacja kolejki Uspinjaca
  • Główna ulica miasta
    Główna ulica miasta
  • Archiwum Państwowe
    Archiwum Państwowe

Zagrzeb to stolica kraju, który Polacy znają i uwielbiają. Kojarzy im się on z morzem, ciepłym Adriatykiem. Główne miasto Chorwacji raczej omijamy, zatrzymują się tu na dłużej nieliczni. Szkoda, bo to miejsce, które ma do zaoferowania naprawdę dużo. Dziś to niemal milionowa metropolia (a przecież w całym kraju żyją nieco ponad cztery miliony ludzi!), która przyciąga nie tylko Chorwatów z prowincji. Jest urokliwie położony nad rzeką Sawą, gdzie można uprawiać liczne sporty, albo po prostu codzienne spacery.

Początki Zagrzebia przepadają w mrokach dziejów. Pierwszy raz został wspomniany w XI wieku jako siedziba nowego biskupstwa, z czego wynika, że już wcześniej musiała istnieć tam ważna osada. Wówczas jednak mamy dwie miejscowości – Gradec i Kaptol. Zagrzeb (chorw. Zagreb) jako stolicę Chorwacji wskazują dopiero XVI-wieczne dokumenty, zaś w XVIII w. staje się on stolicą Chorwackiej rady królewskiej (przynależnej monarchii austriackiej). Wtedy powstaje Górne miasto (Gornji grad), barokowa część zabytkowej starówki. Początki historii miasta opisał w książce Córka złotnika August Šenoa. Z literatury współczesnej za jeden najlepszych obrazów miasta uchodzi Srda śpiewa o poranku Miljenko Jergovicia.

Wiek XIX to już intensywny rozwój Zagrzebia, który diametralnie zmienia swoje oblicze. W dobie chorwackiego przebudzenia narodowego staje się najważniejszym kulturowo ośrodkiem pozostającego częścią Austro-Węgier kraju. Ma charakter wielokulturowy, jak większość miast monarchii Habsburgów. Żyją tam wówczas Niemcy (jeszcze nie deklarują się jako Austriacy), Chorwaci, Serbowie. Funkcjonuje duża gmina żydowska, liczebnością ustępuje jedynie tej w Osijeku. Przybywają Czesi, przede wszystkim jako architekci i naukowcy. Docierają nawet Polacy, którzy do dziś mają tutaj Stowarzyszenie im. Mikołaja Kopernika. W grudniu na przykład zorganizowali wystawę szopek krakowskich. Stare Miasto zyskuje wówczas swój obecny blask – neoklasycystyczne czy secesyjne kamienice zachwycają na wielu ulicach. Wtedy też powstaje potężna neogotycka katedra, która góruje nad częścią starego miasta.

To pomieszanie języków niszczy wiek XX. Zagrzeb staje się częścią nowoutworzonej monarchii Serbów, Chorwatów i Słoweńców (SHS), a potem Jugosławii. Chorwaci czują się wówczas dyskryminowani. II wojna światowa kładzie kres najpierw żydowskiej (faszystowski rząd Chorwacji ściśle współpracuje z Hitlerem) a potem niemieckiej obecności (nowe komunistyczne władze wypędzają Niemców).

W czasach socjalizmu miasto rozrasta się na zachód, powstają modernistyczne, socjalistyczne osiedla. Zagrzeb przenosi się też na południową stronę od Sawy. Po uzyskaniu niepodległości to przede wszystkim rozwój instytucji państwowych i turystyki.

Nad Zagrzebiem wznowi się góra Sljeme. To miejsce gdzie rozgrywany jest Puchar Świata w narciarstwie alpejskim. Wspiąć możemy się tam autobusem albo jednym z licznym szlaków pieszych lub rowerem. Na szczycie czekają na nas restauracje, narciarska infrastruktura i piękny widok na miasto. Górę porastają lasy oraz coraz agresywniejsza zabudowa, przez lata powstająca nielegalnie. Schodząc w dół koniecznie trzeba zahaczyć o Medvedgrad, średniowieczny zamek z wspaniałymi widokami nie tylko w stronę Zagrzebia. Kiedy już dotrzemy do centrum odpoczniemy w którejś z licznych kawiarni, np. przy piwie. Jedne z najlepszych chorwackich to te z browaru Medvedgrad. Koniecznie trzeba też spróbować piw Velebitsko, Osječko i Zmajsko. Za samym Zagrzebiu zresztą trafimy na kilka kraftowych pubów i browarów – nie jest to jednak ta liczba co w Polsce.

Na obiad możemy skosztować typowej bałkańskiej kuchni i któregoś z wielu rodzajów mięs, a do niej fasoli w sosie pomidorowym. W Zagrzebiu jednak szczególnie warto polecić bogatą ofertę owoców morza z Adriatyku. Kalmary (lignje), czy tzw. czarny ryż (barwiony atramentem kałamarnicy) są wyśmienite. Miejscowy przysmak to štrukle, czyli przekładane nadzieniem, np. blitvą lub mięsem, cienkie ciasto. Przypomina lasagnę albo burka, bałkański specjał. Nieco inną formę mają mlinci. To płaty makaranu, podpieczonego, który po ostygnięciu gotuje się lub smaży i podaje najczęściej jako dodatek do pieczeni.

Jeśli jesteśmy w Zagrzebiu dłużej to koniecznie trzeba zrobić zakupy na największym miejskim targu, który nazywa się Dolac. Tam znajdziemy ryby, owoce i warzywa – slawońskie papryki, baranjskie pomidory (to regiony Chorwacji), figi i cytryny znad Neretvy, czy słodkie winogrona z Macedonii. Najlepszy moment by zasmakować tego bogactwa to jesień. 

Z suszonymi figami możemy wsiadać w tramwaj i pojechać na wschód – do parku Maksimir. Tutaj w weekendy zawsze są tłumy ludzi, nie tylko rodzice z dziećmi idący do pobliskiego zoo. Park powstał w XIX wieku, został założony przez ówczesnego kardynała rezydującego w Zagrzebiu i od początku miał otwarty charakter. Obok Sljeme to największy teren zielony w mieście. Parków, skwerów i szpalerów drzew w nim nie brakuje.

Szczególnie zachęcające pod tym względem są socjalistyczne osiedla, przede wszystkim wzorowa pośród nich Trešnjevka. Zapewniają one do dziś swoim mieszkańcom wszystkie usługi, zieleń, szkoły. Mnóstwo na nich placów zabaw dla dzieci, jeden przypada średnio na kilka bloków, nie jak u nas na kilkanaście tysięcy mieszkańców. Są też tory do gry w bule, czy stoliki szachowe i takie, na których możemy rozłożyć piknik albo karty.  Zresztą takie zaprojektowanie i bliskość poszczególnych obiektów pozytywnie wpływa na aktywność seniorów. Nie tylko towarzyską, na co można zwrócić uwagę na ulicach.

To co współtworzy atmosferę poszczególnych dzielnic to liczne kawiarnie i bary. Obowiązkowa kawa ze znajomymi około południa, nawet w ramach przerwy w pracy to znak rozpoznawczy tego regionu Europy. Można też schłodzić się w upalne dni zimnym piwem, czy wpaść z sąsiadem na wino po pracy. Na parterze bloku obok osiedlowego fryzjera, banku, czy biblioteki zawsze znajdzie się miejsce na bar i piekarnię. W tej ostatniej, sądząc po wyborze miejscowych przysmaków i kanapek, niemal wszyscy kupują co najmniej drugie śniadanie.

W niedzielę można się wybrać na dwa pchle targi. Większy to Hrelić, gdzie trafimy na mydło i powidło. Oprócz tradycyjnych serwetek, obrusów, starych pocztówek, płyt gramofonowych będą też kapcie, skórzane kurtki czy części do rowerów. Mniejszy, w centrum, znajduje się na tzw. Britancu. W ciągu tygodnia są tam owoce i warzywa, a w niedzielę pojawiają się antyki. Wokół piękne kamienice z kawiarniami, u szczytu placu fontanna, a z boku ścieżka na jedno z miejskich wzgórz. Po drodze miniemy budynki z mozaikami w stylu art deco. Przechodząc przez mały park, trafimy na jedne z licznych w mieście schodów. Te zaprowadzą nas do pasażu z chorwackim designem, dobrymi kawiarniami (z reguły pełnymi dymu papierosowego) i studyjnego kina. Możemy stąd wrócić do głównej ulicy Starego Miasta – Ilicy, lub skręcić w lewo na kolejne wzgórza z parkami. Jeśli jednak pójdziemy na wprost, trafimy na kolejne ciekawe miejsca. Możemy wejść pod wzgórze, gdzie znajduje się Gornji Grad. Tunelem Grič dotrzemy albo w okolice głównego miejskiego targu i placu bana Jelačicia albo do Art Parku, w sąsiedztwie kolejki na wzgórze – tzw. Uspinjačy. Mamy też do wyboru schody na Strossmayerowym deptaku lub Kapucyńskie. Każdą z tych tras dotrzemy na szczyt wzgórza w okolice placu św. Marka. Deptak zapewnia nam piękny widok na miasto, spomiędzy drzew i przy parku króla Beli IV, do którego wchodzi się krętymi schodkami. Zaraz obok jest też stacja Uspinjačy i wieża widokowa oraz droga prowadząca do jednego z bardziej charakterystycznych miejsc miasta – kościoła św. Marka. Na dachu tamtejszej świątyni z dachówek ułożono herb miasta i Chorwacji. 

Stare Miasto ma to do siebie, że najlepiej obejść je kilka razy wzdłuż i wszerz. Na pewno trafimy na ciekawe graffiti, schody prowadzące w nieznane miejsca, urokliwą kawiarnię, albo plac Gradec z imponującym widokiem na katedrę. Tutaj każdy zakamarek ma swoje tajemnice. Mamy szansę odpocząć na ławce w cieniu drzew, z herbatą czy mrożoną kawą. Znaleźć wyjątkową biżuterię, designerskie torebki ze skóry, czy chorwackie miody i wina. Największą ulicą z barami oraz restauracjami jest dziś ul. Tkalčićeva, która jeszcze w XIX w. była centrum biedoty i terenem prostytutek. Pamiątki można zaś znaleźć na równoległej do niej ul. Radićevej – tędy kursuje niewielki autobus dla mieszkańców. Możemy też podejść nieco w górę, gdzie zobaczymy pomnik św. Jerzego zabijającego smoka (to nie jedyny jego pomnik na Starym Mieście). Tu trafimy na Kamenite Vrata, jedną z bram miejskich z cudownym obrazem Matki Boskiej. Gornji Grad to idealna przestrzeń do leniwego, sobotniego spaceru. 

Koniecznym punktem każdej wycieczki jest wspaniała neogotycka katedra. Powstała w XIX w. i nawiązuje do francuskiego gotyku. Jest niezwykle bogata w detale. Na wschód od niej możemy przejść się przez miasto z przełomu XIX i XX wieku. Zaczynamy od ul. Vlaškiej, na której od baroku, przez neoklasycyzm, przechodzimy do secesji, a dalej do modernizmu. Możemy skończyć na Kvaternikowym Trgu, skąd przejdziemy się albo Martićevą (tam znajduje się jedna z ciekawszych kawiarni w mieście, z klubem książki i biblioteką – Booksa), dochodząc dalej do modernistycznego symbolu miasta – pawilonu artystycznego Meštrovicia. Jeśli jednak lubimy się wspinać po schodach lub podchodzić pod górę, to z Vlaškiej możemy skręcić na północ. Cofając się od Placu Kvaternika dotrzemy do jednego z najpiękniejszych miejsc w Zagrzebiu. Mowa o cmentarzu Mirogoj. Spoczywają tu zasłużone chorwackie, niemieckie, węgierskie i serbskie rody. Jest wiele wspaniałych żydowskich nagrobków. Widać zarówno te eksponujące religię zmarłego, jak i te, które należały do komunistycznych polityków. Są także polskie nazwiska potężnych rodów szlacheckich, które łączyły się choćby z węgierskimi. To miejsce będące kwintesencją wielonarodowej, wielokulturowej specyfiki tego miasta na pograniczu Europy Środkowej i Bałkanów. To wspomnienie czasu minionego, bo burzliwy wiek XX zniszczył tę wielokulturowość. Odczytując daty, dostrzeżemy również takie z XVIII wieku, a także całkiem współczesne, bo wciąż grzebie się tu zmarłych. Obok XIX-wiecznej kaplicy cmentarnej i neogotyckiego grobowca mamy więc też gigantyczny grób Franjo Tuđmana, pierwszego chorwackiego prezydenta, który rządził w sposób autokratyczny w latach 90-tych.

Z Mirogoja wracamy do głównego placu miasta. Trg Bana Jelačacia poświęcony jest jednej z najważniejszych postaci w historii kraju. To pierwszy od wielu lat chorwacki ban, czyli przedstawiciel cesarza w Królestwie Chorwacji i Slawonii. Był wybitnym wojskowym, jednak chwilową autonomię dla Chorwacji zdobył kierując austriacką armią przeciw węgierskim powstańcom. Z kolei jednym z dowódców węgierskich był polski gen. Józef Bem (Murad Pasza)– mowa o czasach Wiosny Ludów. Na placu Jelačacia odbywają się koncerty, a średnio trzy razy w miesiącu targi lokalnej żywności. Stąd też odchodzi handlowa ulica miasta - Ilica, dziś w części tylko zagospodarowana. Deptakami możemy dotrzeć do innego miejskiego placu z prawosławną cerkwią – Kwiatowego (Cvjetni Trg). 

Ciekawszym kierunkiem jest tzw. Zrinjevac. To nazwa parku, który porastają platany, znajdziemy w nim fontannę, XIX-wieczne podwyższenie dla muzyków, tulipany i rododendrony. Jest piękny, nie tylko kiedy nadchodzi adwent i wszystkie drzewa rozświetlają światełka; w alejkach znajdziemy rękodzieło,  grzane wino i miejscową kiszoną kapustę. Zaraz obok wyrasta gmach muzeum archeologicznego, którego dziedziniec jest adaptowany na potrzeby różnych okolicznościowych imprez.

Ta część miasta przypomina najbardziej habsburskie metropolie, dla mnie najbardziej Madryt. Oczywiście w dużym pomniejszeniu. Za Zrinjevcem mamy kolejny park, także zajmowany w okresie przedświątecznym przez domki, gdzie można znaleźć m.in. ręcznie robione ciasteczka dla psów i restaurację dla nich. Warto w tym miejscu podkreślić, że Zagrzebianie mają niezwykły szacunek do tych czworonogów. Na ulicach jest ich mnóstwo. Popularne są wybiegi dla nich, czy specjalni fryzjerzy, pod marketami są specjalne barierki tylko do przywiązania psiaków. No i najważniejsze – rzadko się zdarza, by właściciel nie mógł do sklepu czy restauracji wejść ze swoim przyjacielem. Dotyczy to także sklepów odzieżowych. 

Ostatnią częścią tego pasa zieleni, ciągnącego się aż do kolejowego dworca głównego, jest plac Króla Tomislava (Tomislavac). Tutaj znajdziemy pozostałość po wystawie światowej –Pawilon Sztuki (Umjetnički Pavilon), przypominający te w madryckim parku Retiro. Pomiędzy nim a pomnikiem króla co roku organizowane jest lodowisko.

Ulicą Mihanovicia na zachód dotrzemy do kolejnego pasa zieleni – wszystkie razem tworzą literę U. Równolegle do Tomislavca położone jest w parku Państwowe Archiwum. To budynek wart uwagi, bo elementy neoklasycystyczne łączy z secesją. Do tej ostatniej należą sowy, które na każdym rogu Archiwum podtrzymują kulę. Obok mamy jedną z bardziej popularnych kawiarni – Botaničar. Poza wypiciem kawy, możemy tu zobaczyć wystawę współczesnego chorwackiego artysty. U szczytu tej części litery U zlokalizowany jest Chorwacki Teatr Narodowy w typowym wiedeńskim stylu oraz budzący kontrowersje nowoczesny gmach szkoły muzycznej. Stoją one na placu, który jeszcze kilka miesięcy temu nosił imię Marszałka Tity, przywódcy komunistycznej Jugosławii. Dziś nazywa się Placem Republiki. W tym miejscu zamyka się ścisłe centrum miasta. Kawałek stąd znajduje się Centrum Studenckie. Tam warto obejrzeć zmieniającą się regularnie galerię graffiti, często z odniesieniami do współczesnych problemów społecznych. Zresztą wolność studentów i uczelni zwraca uwagę. Zwłaszcza na Wydziale Humanistycznym, gdzie uczniowie regularnie wywieszają antyestablishmentowe i prorównościowe hasła z okien, a władze uznają to za element niezależności instytucji samorządu.

Zwiedzanie Zagrzebia to sztuka spacerowania, tzw. flanerowanie. To sposób życia i doświadczania świata przez wędrówkę, zapoczątkowany w XIX-wiecznym Paryżu. Kontemplacja, uwaga i spokój, kroczenie pod prąd to najlepszy sposób doświadczania Zagrzebia. 

 

Michał Kucharski

 

Fot. M. Kucharski